Analizujemy składy, Kosmetyki ze złym składem, WSZYSTKIE POSTY

[Analizujemy składy] La Mer, Creme de la Mer

Niedawno na blogu pojawiło się porównanie składów dwóch tanich i popularnych kremów – Nivea oraz Bambino LINK. Oba produkty oparte są na parafinie i innych pochodnych ropy naftowej. Kremy kosztują zaledwie kilka złotych.

Dzisiaj coś z innej beczki – krem, którego słoiczek o pojemności 100ml kosztuje 1690zł! Na forach możemy przeczytać o cudownych efektach po jego stosowaniu. Jennifer Lopez przy każdej okazji wspomina, że jest to jej ulubiony produkt do pielęgnacji i stosuje go nie tylko do twarzy, ale również całego ciała.

Will Buchanan – chemik i kosmetolog  przeanalizował  skład kremu La Mer i stwierdził, że wartość składników wykorzystanych do wyprodukowania wyprodukowania słoiczka 30 ml o pojemności kosztuje około 50 złotych!

Skąd ta cena?

Doktor Max Huber, fizyk pracujący w NASA, pracował 12 lat, w tym czasie przeprowadził 6000 eksperymentów. Skutkiem tych działań było stworzenie kremu La Mer z kompleksem The Miracle Broth, który powstaje w 4-miesięcznym procesie bio-fermentacji składników.

La Mer tłumaczy cenę latami badań, efektami działania.

Czy warto?

Aby odpowiedzieć na to pytanie sprawdźmy co dokładnie znajduje się w tym kremie:

Seaweed (Algae) Extract – ekstrakt z alg
Mineral Oil (Paraffinum Liquidum)
– olej mineralny, pochodna ropy naftowej
Petrolatum
– pochodna ropy naftowej
Glycerin
– humektant – czynnik nawilżający
Isohexadecane
– pochodna ropy naftowej
Lime (Citrus Aurantifolia) Extract
– ekstrakt z owocu limonki
Microcrystalline Wax (Cera Microcrystallina) 
– pochodna ropy naftowej
Lanolin Alcohol 
– alkohol lanolinowy
Sesame (Sesamum Indicum) Oil
– olej sezamowy
Eucalyptus (Eucalyptus Globulus) Oil
– olej z eukaliptusa
Magnesium Sulfate
– stabilizator
Sesame (Sesamum Indicum) Seeds
– nasiona sezamowca
Alfalfa (Medicago Sativa) Seeds
– nasiona lucerny siewnej
Sunflower (Helianthus Annuus) Seeds
– nasiona słonecznika
Powdered Almonds (Prunus Dulcis)
– sproszkowane migdały
Sodium
– sód
Potassium
– potas
Copper
– miedź
Calcium – wapń
Magnesium
– magnez
Zinc Gluconate*
– glukonian cynku
Paraffin 
– pochodna ropy naftowej
Vitamin E Succinate
– witamina E
Niacin
– niacyna
Beta-Carotene
– beta karoten
Decyl Oleate
– emolient pochodzenia naturalnego
Aluminum Stearate
– szkodliwa sól aluminium
Octyldodecanol
– alkohol tłuszczowy, emolient
Citric Acid
– kwas cytrynowy
Cyanocobalamin
– witamina B12
Magnesium Stearate
– stearynian magnezu, otrzymywany z olejów roślinnych lub zwierzęcych
Panthenol
– pantenol, nawilża
Methylchloroisothiazolinone 
– szkodliwy konserwant
Methylisothiazolinone
– szkodliwy konserwant
Alcohol Denate.
– alkohol, konserwant, może wysuszać
Fragrance (Parfum) 
 substancje zapachowe

lamer

Lista składników jest wyjątkowo długa, bo zawiera aż 36 składników, w tym bardzo dużo cennych ekstraktów i olejków, ale również 5 składników pochodzących z ropy naftowej. Warto też dodać, że La Mer jest częścią Estee Lauder, czyli firmy która testuje na zwierzętach 🙁

Czy działa?

Ja osobiście tego kremu nie używałam – nie wyobrażam sobie wydać takiej kwoty na jeden kosmetyk. Pozostaje mi się opierać na analizie składu i ewentualnych efektach i wrażeniach innych osób. Dziennikarka Claire Cisotti postanowiła sprawdzić działanie kremu na własnej skórze i porównać do działania taniego kremu Nivea.

Po 4 tygodniach dokładnie zbadano i przyjrzano się skórze twarzy – lepiej nawilżona była lewa strona twarzy dziennikarki, czyli ta na którą nakładany był…..krem Nivea! (TUTAJ możecie przeczytać szczegóły eksperymentu)

article-2418153-1BC42915000005DC-747_634x664

Dlaczego mogło tak być? Myślę, że najbardziej prawdopodobne jest to, że oba kremy są oparte na tych samych pochodnych ropy, które tworzą na twarzy nieprzepuszczalną dla odżywczych składników warstwę. Składniki aktywne nie docierają i nie odżywiają skóry.

Podsumowanie

Możnaby rzec – jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać? A może zamiast mylnego wygładzenia skóry lepiej jest użyć produktów, które nie kosztują majątku, a skład mają bogaty, nie zawierają parafiny i innych zapychaczy? Wybierajmy naturalne produkty – aktualnie mamy coraz większy wybór naturalnych kosmetyków, które odżywią i nawilżą naszą twarz 🙂

Używałyście kiedyś tak drogich kosmetyków? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Szukasz naturalnych kosmetyków? Zapraszamy na www.baza.naturalniezpudelka.pl 🙂

  • Ciekawe 🙂

  • Nature by Me

    Wybeirajmy naturalne, albo róbmy je sami! 😉

  • Jennifer Lopez to chyba dostaje kasę za reklamowanie tego kremu, ja się dziwię cały czas że tyle osób jest zadowolona z Loreala i innych tego typu.

  • No pięknie… Dlatego warto czytać etykiety zanim się coś kupi. I mieć chociaż minimalną wiedzę na temat szkodliwych składników, by ich unikać.
    PS. Sama nigdy nie wydałabym takich pieniędzy na krem, ale kto bogatemu zabroni? 😉

  • Angi Kowalska

    świetna inicjatywa z tymi składami!

  • Agata Pawlak

    Jestem zszokowana… po prostu zszokowana. Ludzie nabiorą się na wszystko, co powie producent i konsultantka w sklepie.

  • Sylwia

    Widać, że znasz się na rzeczy. Ja nigdy tego nie czytam, ale jak mam na coś alergię, to od razu widzę po reakcji skórnej 🙂

  • Chemicznie kosmetycznie

    Nie używam drogich kremów, bo wiem, co mają w składzie..
    Ta cena 50 zł za 30 ml podejrzewam, że jest mocno zawyżona, zresztą to czysty marketing. Ludzie myślą, że za taką cenę w tym kremie są cuda, wianki, a zamiast tego jest pełno tanich zapychaczy typu parafina, wazelina, silikony.

    • Anna Bobrowicz

      50 zł to prawdopodobna faktyczna i właśnie nie zawyżona cena za 30 ml, krem tak naprawdę kosztuje 679 zł.

      • Chemicznie kosmetycznie

        Biorąc pod uwagę cenę surowców, nie będzie to 50 zł.. Czysta matematyka, czwartym surowcem jest gliceryna (która w kremach jest przeważnie w stężeniu kilka procent, max 10%), jest to tani surowiec, tak jak i olej mineralny oraz wazelina, a pierwszy składnik też nie kosztuje nie wiadomo ile. Wszystkie najdroższe składniki są dodane niewielkich ilościach. Oczywiście nie znamy pełnej receptury, ale jeśli ktoś ma wiedzę z zakresu chemii i technologii kosmetyków, to łatwo sobie policzyć jaki jest koszt.
        Zresztą, czy kosztowałby 50 zł czy 1000 zł, nie jest wart swojej ceny. Tutaj płaci się za marketing.

        • Anna Bobrowicz

          Mój komentarz dotyczy merytoryki, podana w artykule cena została obliczona przez chemika kosmetologa, co miało na celu podważenie wysokiej ceny kremu.

          • Chemicznie kosmetycznie

            Podana w artykule cena jest nieprawidłowa. Znalazłam zagraniczny artykuł, w którym obliczenia Pana Will Buchanan’a dotyczyły 100 ml kremu, a nie 30 ml (wg. niego odtworzenie 100 ml kremu to koszt 9.71 funta. W taką jestem w stanie uwierzyć, szczególnie, że za granicą są inne ceny surowców. Pan Buchanan dodał też, że był bardzo hojny w obliczeniach). Wg. mnie na polskie warunki cena wyprodukowania będzie i tak niższa (a również jestem chemikiem kosmetologiem).
            Nie zmienia to faktu, że wysoka cena kremu jest nieadekwatna do zawartości słoiczka 😉

          • Anna Bobrowicz

            Jak już napisałam, mój komentarz nawiązuje do merytoryki, nie można nazywać marketingiem podanej ceny, ponieważ nie ma takiej możliwości, żeby za jej równowartość kupić Creme de la Mer.

  • NaturalnaJa

    Hej dziewczyny,długo zastanawialam się czy wyrazić swoją opinię i stwierdziłam a co tam. A więc ja sądzę że naturalne kosmetyki są najlepsze. Przekonały mnie ich walory. Skład jest prosty a zarazem bardzo bogaty przez to ze w składnikach pochodzenia roślinnego znajdują się najlepsze właściwości dla skóry. Kosmetyki naturalne przynoszą ukojenie również stymulują do pracy budowę kolagenu. To prawdziwe skarby natury. Dlatego zachęcam do ich stosowania i życia w zgodzie z naturą dbania o środowisko a naszym makijażem niech będzie pełna blasku cera po której widać ze jest dobrze pielęgnowania, naturalnie pielęgnowania. Pozdrawiam fanki naturalnego trybu życia.